Dom

Simplehuman – prosto i po ludzku

Kuchenne dozowniki bezdotykowe

Wspominałem już o myciu naczyń… Podstawowym narzędziem do tego jest w naszym domu zmywarka. Chciałem zacząć poprzednie zdanie od słowa „oczywiście”, ale mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że zgodnie z, moim zdaniem najlepszym badaniem społeczeństwa polskiego, „Diagnoza Społeczna” w 2015, jedynie 27% gospodarstw domowych w Polsce posiada w domu zmywarkę. Dla porównania laptopa posiada 53% gospodarstw domowych, a mikrofalówkę 63%. Wracając jednak do otoczenia naszego zlewozmywaka… Jeżeli posiadasz zmywarkę, to pewnie zdajesz sobie sprawę z tego, że są pewne rzeczy, których (niestety) nie można do niej włożyć. Są wśród nich takie przedmioty, jak drewniane deski oraz przybory, czy też niektóre naczynia. Wtedy nie pozostaje nam nic innego jak zmywanie ręcznie… Poza tym podczas gotowania, czy też pieczenia, często jednak trzeba umyć ręce.

I tutaj z pomocą przychodzi Simplehuman, dzięki któremu zmywanie, czy też mycie rąk w kuchni, staje się szybsze, wygodniejsze i przede wszystkim czystsze! Chodzi tutaj o rozwiązanie bardzo analogiczne do opisywanego wcześniej przy okazji łazienki. Dozowniki kuchenne jednak nieco się różnią od łazienkowego. Są one przede wszystkim większe, a sylikonowy podajnik jest wysunięty bardziej do przodu. Dzięki temu znacznie łatwiej jest nam nabrać płynu do mycia naczyń na gąbkę, czy też na ręce np. po ugniataniu ciasta. Wersja kuchenna jest także wyposażona w pojemnik, do którego można włożyć gąbkę. Nie musi już ona leżeć na zlewie. Niestety dozownik jest jednostronny, przez co chcąc korzystać z dwóch dozowników obok siebie, możemy skorzystać tylko z jednego pojemnika. Przeźroczyste pojemniki pozwalają nam zobaczyć jak dużo mydła i/lub płynu nam pozostało, co w przypadku wersji kompaktowej jest bardziej skompilowane.

Napełnianie dozowników jest banalnie proste – otwierasz pokrywkę i nalewasz. Mechanizm zabezpieczający baterie przed zalaniem wykonany jest analogicznie jak w przypadku dozownika łazienkowego. Ten jest jednak zasilany czterema bateriami typu AA (czyli „zwykły paluszek”).

Posiadanie dwóch dozowników obok siebie na początku wymaga pewnego przyzwyczajenia się do tego, która substancja jest, w którym urządzeniu. Jednak 2 tygodnie po wstawieniu tych gadżetów (nie bójmy się nazywać rzeczy po imieniu!) do kuchni człowiek szybko się przyzwyczaja (jak zresztą do wszelkich dobrodziejstw…). Krążące po kuchni koty także musiały się nauczyć utrzymywania pewnego dystansu od dozowników. Na pewno cytrusowy zapach płynu do mycia naczyń bardzo im w tym pomógł. Muszę jednak przyznać, że początkowo ich niecodzienny i bardzo przyjemny zapach (jak się później okazało naszego mydła marki L’OCCITANE en Provence) był dla nas wręcz fascynującą zagadką…

Pojemnik na siatki

Wyjątkowo funkcjonalne rozwiązanie! Sposobów na siatki przynoszone z różnych sklepów widziałem u rodziny i znajomych wiele. Sam przeznaczyłem na nie pewnego razu wręcz całą szufladę. Wtem pojawiło się prozaicznie proste (jak nazwa producenta za każdym razem wskazuje) i w dodatku bardzo estetyczne rozwiązanie. Górą wkładasz, dołem wyjmujesz. Mieści się tam z powodzeniem ok. 25 siatek.

Zwiększając zasadniczo tę liczbę, utrudniamy ich wyjmowanie. Podobnie jak w przypadku dozownika pod prysznic, tak i tutaj można produkt zamieścić na ścianie łatwo i szybko. Wystarczy skorzystać z solidnej taśmy dwustronnej dostarczonej przez producenta wraz z pojemnikiem. Sam produkt wykonany z aluminium oraz wysokiej jakości plastiku jest bardzo lekki, a i jego docelowa zawartość dużo nie waży, więc taka forma montażu sprawdza się bardzo dobrze. Przy założeniu jednak, że trzymamy się odpowiedniej ilości siatek. Wpychanie kolejnej siatki „na siłę” może spowodować oderwanie się pojemnika (tak, piszę z autopsji…).

Produkt występuje także w wersji stojącej, co przynajmniej w mojej kuchni byłoby mniej praktyczne.

To też może Cię zainteresować
Threesome