Lokale

MUS – idealne miejsce nie tylko na randkę ad hoc

Najfajniejsze są randki ad hoc. Kiedy niczego się nie spodziewasz, a Twój ukochany zjawia się w garniturze po pracy i zabiera Cię, nie zdradzając szczegółów, w nieznane. W czasie ostatniej takiej wyprawy odwiedziliśmy nowe miejsce na kulinarnej mapie Poznania, czyli MUS. Restaurację i bar na 15. piętrze Bałtyk Tower. Czy warto tam spędzić czas nie tylko na randce? Zapraszamy do lektury!  

Towarzystwo 

To wprawdzie nie temat na recenzję, ale obojętnie, czy Wasz związek trwa miesiąc czy już lata, warto czasem znaleźć czas dla siebie i spędzić go odrobinę inaczej niż zwykle. Założyć te tzw. randkowe ubrania, skropić się najlepszymi perfumami, nałożyć wyjściowy make up… No chyba, że akurat Twój ukochany postanowi zrobić Ci niespodziankę po pracy, a Ty masz na sobie jeansy i sweter oversize 😉. Wtedy po prostu doceń jego chęci i delektuj się chwilą, bo przecież nie szata determinuje wyjątkowy nastrój 😉.  

To, że lubimy odkrywać nowe ciekawe miejsca, już nie raz pokazaliśmy. Wprawdzie ostatnimi czasy mniej, bo jesteśmy (o zgrozo!) na diecie, to przecież czasem warto odrobinę zgrzeszyć. A jak już grzeszyć, to w odpowiednim stylu. I takim stylem charakteryzuje się MUS, który od pierwszych minut sprawia, że czujesz się po prostu rozpieszczony i jedyny w swoim rodzaju.  

Klimat, zwłaszcza, kiedy za oknem już ciemno i widać panoramę nocnego Poznania, ciekawie i nowocześnie zaprojektowana przestrzeń, subtelna muzyka w tle… To wszystko sprawia, że warto przynajmniej spróbować zapomnieć tam na chwilę o całym świecie, rzecz jasna w doborowym towarzystwie 😉.

Miejsce 

MUS to jednak nie tylko ciekawe miejsce na randki.  Powoduje to m.in. lokalizacja w samym sercu Poznania, na najwyższym – 15-stym piętrze nowego biurowca Bałtyk, zlokalizowanego przy samym rondzie Kaponiera. Widok naprawdę robi wrażenie, szczególnie po zmroku. I nie chodzi tutaj tylko o widok rozświetlonego Poznania, ale także o to co, co się dzieje w środku. MUS zapewnia widok 360. Przechodząc się wokół doświadczamy spójnych, ale jednak odmiennych wrażeń.

Od części kulinarnej, gdzie można podpatrywać, siedząc przy wysokich stolikach, proces tworzenia dań.

Po część barową, koktajlową, czy też zaciszny kącik z kanapą. 

Oświetlenie jest zaprojektowane w taki sposób, że nie mamy jednolitego światła, tylko lampy punktowe, które tworzą swego rodzaju wyspy. Poza stolikami panuje więc tutaj przytulny półmrok przełamywany ciepłym światłem. Dopełnieniem tego jest złoty kolor, wszechobecna czerń oraz ciepłe drewno.  

Mało eleganckim i jednak w Polsce chyba dość niebezpiecznym rozwiązaniem może być szatnia, zlokalizowana blisko wyjścia, bez żadnej kontroli ze strony personelu.

Menu 

Oferta gastronomiczna MUS’a nie jest zbyt rozbudowana. Opiera się ona o menu degustacyjne w wersjach 4-6 dań. Znaczy to, że mamy bazową kompozycję 4-daniową, do którego dochodzą kolejne pozycje wraz z wybraną opcją cenową. Wersją 4-daniową można się jednak spokojnie najeść. Ponadto opcja menu degustacyjnego sprawia, że jedzenie staje się bardziej okazją do zaskoczenia kubków smakowych, niż do najedzenia się na zapas 😉 Co ważne, jeśli to już się nie wydarzyło, to na pewno wkrótce menu ma się zmienić.

Same potrawy są bardzo dobre. Wyszukane połączenia smaków, wysokiej jakości produkty oraz sposób podania sprawiają, że MUS to świetne miejsce dla koneserów dobrej kuchni.  Trudno nam je wszystkie nazwać, ale na pewno na uwagę zasługuje kaczka oraz deser z rokitnikiem. Naszych serc za to nie podbił podany do przystawki pumpernikiel, bardzo specyficzny w smaku chleb. 

Cenowo byliśmy także mile zaskoczeni. Za 4-daniowe menu degustacyjne przyszło nam zapłacić 70 zł od osoby (a zdarzało nam się i 3-krotnie więcej). Co prawda dowiedzieliśmy się, że są to specjalne ceny na otwarcie, jednakże opcja najtańsza ma pozostać poniżej 100 zł za osobę, więc jest to, naszym zdaniem, nadal bardzo przyzwoita oferta. Tym bardziej, że porcje są na tyle duże, że nawet rosły mężczyzna (patrz: Patryk) jest się w stanie tym naprawdę najeść.  

Nie jesteśmy jednak przekonani do „wyjątkowej” wody, którą serwuje lokal. Thoreau to de facto system, który polega na przepuszczaniu wody z kranu przez specjalne filtry, które ją oczyszczają, mineralizują i w razie chęci także gazują. Woda smakowała niestety kranówką, zanim poinformowano nas o tym,  a gazu było na tyle mało, że woleliśmy dopytać, czy to aby na pewno jest wersja gazowana. Obawiamy się, że nasza ulubiona Cisowianka Perlage jest ciągle niedościgniona 😉. 

Niestety, byliśmy zmotoryzowani podczas wizyty, więc nie mogliśmy sprawdzić menu drinkowego. Na pewno jednak wrócimy, by przetestować bardzo ciekawie zapowiadającą się selekcję autorskich drinków. Warto wybrać się ze znajomymi w dzień, kiedy całość urozmaica muzyka na żywo.  

Obsługa  

Personel Musa jest bardzo dobrze dobrany. Mieliśmy styczność z kilkoma osobami i wszyscy byli mili, uprzejmi, pomocni i uśmiechnięci. Ponadto, nasza kelnerka bardzo chętnie i ciekawie opowiadała nam o kolejno przynoszonych daniach, które w menu nie są zbyt dokładnie opisane, a na żywo wyglądają jednak dość enigmatycznie. Ciekawe było polecenie przez nią metody zjadania potraw, np. sugestia, że coś najlepiej zjada się rękoma zamiast sztućcami. Zdecydowanie było widać, że to osoba, która zna menu na wylot i miała okazję sama spróbować podawanych dań na różne sposoby.  

 

Podsumowanie

MUS  jest bardzo ciekawym miejscem na mapie Poznania. Wybija się nie tylko ponad poziom morza. Świetnie nadaje się na randki, ale również innego rodzaju imprezy czy uroczystości. MUS to zdecydowanie miejsce, które powinniście odwiedzić, chcąc doznać czegoś innego. Wyjątkowa lokalizacja, w połączeniu z klimatem, zwłaszcza w godzinach wieczornych, z widokiem na nocny Poznań oraz naprawdę dobrym jedzeniem, to najlepsza zachęta. 

MUS bar&view

ul. Roosevelta 22
60-101 Poznań

 

+48 574 745 914

To też może Cię zainteresować